Czy przyszłość architektury kryje się w jej przeszłości? Rozmowa z Mieszkiem Gorlińskim-Sobusiakiem

ilustr. Mieszko Gorliński-Sobusiak, budynek wysokościowy (fragment), 2026

Czy przyszłość architektury kryje się w jej przeszłości? Rozmowa z Mieszkiem Gorlińskim-Sobusiakiem

Czy przyszłość architektury kryje się w jej przeszłości? Mieszko Gorliński-Sobusiak, student V roku architektury na Politechnice Warszawskiej i autor profilu Archifantazje, poszukuje inspiracji w historycznych stylach i tradycyjnych formach architektonicznych. W swoich pracach eksperymentuje z różnymi tradycjami budowania, a także zastanawia się nad możliwościami wykorzystania dawnych wzorców we współczesnych miastach. W rozmowie z Piotrem Gadomskim opowiada o swoich projektach i wyzwaniach związanych z projektowaniem w stylach historycznych. Ocenił również współczesną architekturę Warszawy.

Piotr Gadomski: Co sprawiło, że zainteresował się Pan architekturą klasyczną? 

Mieszko Gorliński-Sobusiak: Tak naprawdę, od kiedy pamiętam zwracałem uwagę na otaczającą mnie przestrzeń i architektura klasyczna zawsze sprawiała dla mnie wrażenie pewnej zgodności, odpowiedniości. Mimo dorastania na współczesnym warszawskim osiedlu architektura modernistyczna zawsze była dla mnie nienormalna, była odchyleniem od normy, a przez to zdawała się sztuczna i tymczasowa. Myślę, że moje odczucia były całkiem przewidywalne, jako iż tyczyły się stylów opierających się na zerwaniu z wypracowanym przez wieki kanonem.

Prowadzi Pan na Instagramie profil Archifantazje, na którym prezentuje Pan swoje prace. Skąd czerpie Pan inspiracje do ich tworzenia? 

Archifantazje służą mi za „laboratorium form", gdzie składam ze sobą elementy architektoniczne różnych stylów, badając, jak ze sobą współgrają. Inspiracje czerpię z historii nie tylko Europy, ale też świata. Głęboko wierzę, że u podstaw wszyscy ludzie mają podobne potrzeby estetyczne, tak jak mają podobne potrzeby bytowe. Architektury różnych wieków i kultur różnią się między sobą, ale mają też wiele punktów wspólnych. Wejście oflankowane pylonami - reprezentacyjne kolumnady - piramidy i stożki - ornament obrastający otwory i załamania bryły - symetria. Porównując obiekty wzniesione w różnym miejscu i czasie, staram się dochodzić do tego, co partykularne, a co uniwersalne.

Publikuje Pan również szkice zabytkowych budynków, między innymi z Krakowa, Pragi czy Bolonii. Co najbardziej ceni Pan w historycznej zabudowie miast i czego, Pana zdaniem, brakuje we współczesnych budynkach? 

Myślę, że największą sztuką dawnej zabudowy w miastach jest umiejętność pogodzenia ładu przestrzennego z mnogością kształtów i kolorów. Współczesna architektura zupełnie zatraciła tę umiejętność, miotając się między kakofonią a monotonią.

ilustr. Mieszko Gorliński-Sobusiak, szkice kościoła św. Mikołaja w Pradze, 2026

Czy studiowanie dawnej architektury daje coś współczesnemu architektowi? Czego można nauczyć się dzięki analizowaniu historycznych budynków?

Jak wspomniałem wcześniej, historyczna zabudowa umiejętnie porządkuje różne kształty. W obecnym dyskursie ład może zostać osiągnięty tylko poprzez redukcję środków. Studiowanie obiektów klasycznych pozwala na nauczenie się sprawnego żonglowania wieloma środkami wyrazu - do czego prowadzi brak tej umiejętności, pokazał postmodernizm.

W swoim portfolio ma Pan również koncepcję hipotetycznego centrum kultury na warszawskim Mokotowie. Czym inspirował się Pan podczas jej tworzenia? 

Projekt powstał na konkurs La Table Ronde d'Architecture, w którym mieliśmy zaprojektować obiekt w naszym lokalnym stylu. Był to pierwszy budynek, w którym na serio zagłębiłem się w cechy architektury polskiej. Zdecydowanie pomogła mi w tym praca Tomasza Gerasa, za której przesłanie bardzo Mu dziękuję. Sam budynek łączy pewne podstawowe wyróżniki tego, co uznajemy za „styl polski" - nieregularny rzut, dach uskokowy, dekoracyjna attyka. O ile sam konkurs nie był najlepiej zorganizowany, to wymóg ręcznego wykonania pracy oceniam bardzo pozytywnie. Na studiach oraz w zawodzie zawsze projektujemy używając narzędzi komputerowych, które wymagają wpisania konkretnej wartości liczbowej do narysowania elementu. Na kartce możemy narysować równy kwadrat nie patrząc na linijkę, możemy podzielić odcinek na 7 części nie używając kalkulatora. Wykonując rzuty i przekroje ołówkiem zobaczyłem, ile daje to wolności w porównaniu z AutoCAD-em. Obecnie na studiach staram się jak najpóźniej siadać do komputera i każdemu to polecam.

ilustr. Mieszko Gorliński-Sobusiak, Koncepcja Centrum Kultury na Mokotowie, 2025  

Jak ocenia Pan nowe budynki w Warszawie? Czy ma Pan wśród nich swojego faworyta? 

Warszawska szkoła architektury ogólnie cechuje się konserwatyzmem, ale obecnie jest ona już kreatywnie martwa. Idealnie ilustrują to takie inwestycje jak Villa Bogoria, Office House czy dokończony „szkieletor" przy pl. Politechniki. Białe prostopadłościany o ortogonalnych fasadach, niemające do przekazania wiele więcej niż chłodną elegancję. Uciekając przed chaosem architektonicznym popadliśmy w absolutną monotonnię, nieciekawą i bez wdzięku, bladą nawet na tle nowoczesnego budownictwa innych krajów. Na tym tle wybija się niedawno ukończony blok Żelazna 54 autorstwa pracowni WWAA, z podzieloną gzymsami, składającą się z różnych materiałów czerwoną elewacją. Oczywiście wiele temu budynkowi brakuje, ale jest on krokiem w dobrym kierunku. 

Czy w Warszawie widzi Pan miejsca, w których nowa zabudowa nawiązująca do historycznych stylów mogłaby szczególnie dobrze uzupełnić istniejącą tkankę miejską?

Pierwszym wyborem jest oczywiście Praga, gdzie dominuje architektura drugiej połowy XIX wieku, a jednocześnie tkanka miejska jest wyjątkowo dziurawa. Warszawa niestety została silnie przekształcona po wojnie, w wyniku czego jej zabudowa w dużej mierze opiera się na modernistycznej zasadzie brył w przestrzeni. Trudno wprowadzać na blokowy Kamionek czy biurową Wolę obiekty wywodzące się z zupełnie innej kultury budowania miast. W tych rejonach nowa zabudowa powinna używać historycznych wzorców, ale dostosowywać je do istniejącego kontekstu urbanistycznego. Jest to oczywiście trudna sztuka – sam do końca nie wiem, jak mogłoby to wyglądać.

Czy uważa Pan, że studia architektoniczne odpowiednio przygotowują do projektowania budynków w stylach historycznych?  

Oczywiście, że nie! Uczelnie przekazują wiedzę dotyczącą podstawowych założeń historycznych nurtów, ale wszystkie one, w przeciwieństwie do modernizmu, operowały tak wysublimowanym, jak restrykcyjnym kanonem. Odpowiednie operowanie dawnymi stylami wymaga konkretnej wiedzy dotyczącej zestawów proporcji, profili elementów dekoracyjnych oraz sposobów ich łączenia. Nic takiego w Polsce nie jest nauczane, co widać po wielu historyzujących realizacjach w kraju, które zawodzą w detalu.

Dlaczego, Pana zdaniem, współcześnie stosunkowo rzadko powstają nowe budynki nawiązujące do historycznych stylów architektonicznych? Czy decydują o tym preferencje zleceniodawców, podejście środowiska architektonicznego, czy może po prostu wyższe koszty budowy?

Wszystkie czynniki grają tu rolę, a punktem wspólnym jest precedens. Budynków historycznych SIĘ nie buduje. Szkoły nie nauczają dawnych stylów. Architekci nie znają ich, nie czują się w nich dobrze, mają wyuczone inne preferencje estetyczne. Przemysł budowlany wyspecjalizowany jest w konstruowaniu budynków modernistycznych, wszystkie odstępstwa są niepotrzebną fanaberią. Klasyczna ornamentacja jest droga i mało dostępna. Wykonawcy nie mają wyczucia,  jak jej używać. Inwestorzy zajmują się koordynowaniem wcześniej wspomnianych w celu łatwego i możliwie taniego, nieryzykownego produktu. Na końcu stoi klient, który patrzy przede wszystkim na lokalizację, metraż i cenę, a jego gusta kształtowane są przez mainstream. By powstał dobry historyczny budynek potrzeba szeregu podmiotów, które wezmą sobie to za cel sam w sobie. Świadomie odstąpią od standardowej ścieżki. A większość ludzi przecież skupia się na tym, by dobrze wykonać swoją pracę, a nie na tym, by ją redefiniować. Nie w jeden dzień Rzym zbudowano i nie w jedną noc architektura stała się modernistyczna. Przemysł budowlany to olbrzymi statek, który nie zmienia łatwo kursu.

Co uważa Pan za największe wyzwanie przy projektowaniu współczesnego budynku w stylu historycznym? 

Myślę, że najtrudniejsze jest połączenie współczesnych wymagań dotyczących dostępności oraz komfortu użytkowania z estetyką sprzed 200 lat. Historyczna architektura często stosowała schody (niekorzystne dla osób starszych i niepełnosprawnych) czy wysokie sufity (nieekonomiczne dla mieszkańców, wydających więcej na ogrzewanie). Obecnie stosujemy takie elementy jak dachy płaskie, warstwy ocieplenia, garaże, przedsionki przeciwpożarowe i wiatrołapy. Elementy, które nie były stosowane w dawnych budynkach. Pogodzenie wartości estetycznych przeszłości z wartościami funkcjonalnymi teraźniejszości to sztuka, która definiuje dobrego klasycznego architekta. 

Czy jest jakiś projekt lub budynek, który szczególnie chciałby Pan kiedyś zaprojektować i zrealizować?

Nie będę oryginalny. Bardzo chciałbym zrealizować budynek na Placu Defilad, naprzeciwko duetu TR i MSN. Jest to lokalizacja o niezwykle intensywnym kontekście, gdzie skupia się trudna historia miasta i jego duże, ale nieokreślone ambicje. Obiekt musiałby działać zarówno wobec potężnego socrealizmu PKiN, chaotycznie przekształconego modernizmu Ściany Wschodniej i ostentacyjnego minimalizmu MSN-u, a jednocześnie posiadać własną tożsamość. Byłoby to niezwykle wymagające wyzwanie projektowe.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów!

_______________________
Mieszko Gorliński-Sobusiak – student V roku na kierunku architektura na Politechnice Warszawskiej. Interesuje się architekturą historyczną i tworzy rysunki, które publikuje na swoim profilu Archifantazje. Jego prace były prezentowane na wystawie w Otwartej Pracowni Jazdów w Warszawie w 2025 roku. W maju 2026 roku jego koncepcja nowego Arsenału i Sukiennic w Poznaniu została zaprezentowana na wystawie „Klasyczne Formy – Współczesne Wizje”.

Profil na IG: archi.fantazje

Galeria prac: 
ilustr. Mieszko Gorliński-Sobusiak, budynek wysokościowy, 2026
ilustr. Mieszko Gorliński-Sobusiak, Człowiek w otoczeniu natury gromi przemysłowego technopotwora, 2026
ilustr. Mieszko Gorliński-Sobusiak, 2026


ilustr. Mieszko Gorliński-Sobusiak, Koncepcja Arsenału i Sukiennic w Poznaniu - praca, która brała udział w konkursie Architektonicznej Rewolty i Fundacji RiO, 2026

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ćmielowski zamek wraca do życia! Imponująca odbudowa na ukończeniu

Nowe domy w tradycyjnym stylu potrafią zachwycić! Przegląd najlepszych pracowni

Nie tylko Pałac Saski. Jakie obiekty planowano i planuje się odbudować w najbliższych latach?